Dzisiaj był owocny dzień! Wytworzyliśmy kilka naprawdę udanych zdjęć wraz z Olą – początkującą wizażystką i modelką z zamiłowania, oraz dzielnym Michałem jako asystentem od oświetlenia, transportu, dyplomacji i logistyki plenerowej. Sesja przebiegła dość odmiennie od ustalonego początkowo planu ale wydaje mi się, że wyszło jej to na korzyść.
Przygoda rozpoczęła się od szybkiego desantu Michałowym busem do domu Oli. Tutaj szybkie przygotowania. Ja z Michałem idziemy rozejrzeć się za jakimś plenerem, Ola w tym czasie zajmuje się stylizacją i make-upem. Michał dzięki swojej doskonałej znajomości Wrocławia już na samym początku rzuca dwie propozycje. Stary PGR albo jeziorko z krzaczkami i drzewkami. Wybieramy tą drugą opcję, ze względu na to, iż od początku zamysłem sesji były klimaty florystyczne. Po szybkim rekonesansie wracamy do Oli gdzie zasiadamy do herbatki. Niestety nie było dane nam jej skończyć, gdyż nasza modelko-wizażystka uwinęła się z przygotowaniami w błyskawicznym tempie i już stoi nad nami i nas pogania. Nie bez żalu zostawiamy gorący napar i udajemy się do białej torpedy. Na miejscu wita nas znak “teren prywatny”. Zgodnie postanawiamy go nie zauważyć . Chwila czasu na przygotowania rozkładamy parasolki, blendy. Tutaj Michał wykazał się ogromną wprawą w asystowaniu. Zanim dobrze zdążyłem wyjąć aparat z torby, obydwa statywy z parasolkami już stały rozłożone a Michał stał uśmiechnięty trzymając blendę. Sesja przebiegła spokojnie – z małym wyjątkiem. Gdzieś przy drugim ujęciu przybiegł do nas Pan, grzecznie nas informując, że znajdujemy się na terenie prywatnym i że za wynajem takowego do zdjęć się płaci. Jednak dzięki naszym dyplomatycznym zdolnością udało nam się przekonać owego pana do zmiany zdania. Dalej wszystko potoczyło się już z górki. Ola spisała się wyśmienicie. Pozowała pełna zapału i pomysłów. Ze stoickim spokojem znosiła niekorzystne warunki pogodowe oraz cierpliwie czekała, gdy ja zajmowałem się rozstawianiem świateł. Michał kierował blendę jak prawdziwy profesjonalista. Rozumiał mnie prawie bez słów. Wydaje mi się, że stworzyliśmy naprawdę zgrany zespół. Mam nadzieję, że to nie był ostatni nasz występ:)
Technicznie: Tutaj bez rewelacji. Większość zdjęć doświetlana srebrną stroną blendy trzymanej przez Michała. Dodatkowo zdjęcia 4,5,6 potraktowane parasolkami – jedna większa z prawej od przodu, druga mniejsza od tyłu z lewej, trochę na włosy Oli, trochę na krzaczory.










ładniutko
komentarz - autor: J.S. — 4 Listopad 2011 @ 17:51
Niedługo będzie więcej
komentarz - autor: skarbus — 4 Listopad 2011 @ 18:06